Главная страница

Zapomniana melodia
Gatunek komedia muzyczna
Data premiery 1938
Kraj produkcji  Polska
Język polski
Czas trwania 87 min
Reżyseria Konrad Tom,
Jan Fethke
Scenariusz Jan Fethke,
Napoleon Sądek,
Ludwik Starski
Główne role Helena Grossówna,
Aleksander Żabczyński,
Antoni Fertner
Muzyka Henryk Wars
Zdjęcia Jerzy Sten
Scenografia Stefan Norris
Montaż Jerzy Sten
Produkcja Jan Breit (kierownik produkcji)

Zapomniana melodia – polska komedia muzyczna z 1938, w reżyserii Konrada Toma i Jana Fethkego, z trzema znanymi piosenkami kompozytora Henryka Warsa i parolisty Ludwika Starskiego. Film bił rekordy kasowe w kinach[1].

Efektowny numer taneczny Panie Janie wygląda na zainspirowany numerem Varsity Drag z amerykańskiego filmu Good News z 1930 (kolorowy remake tego filmu pochodzi z 1947) i stylem kalejdoskopowym choreografa Busby Berkeleya.

Fabuła

Helenka Roliczówna, córka bogatego przedsiębiorcy z branży kosmetycznej, jest pensjonarką w podwarszawskim Instytucie Dokształcającym dla Dziewcząt. Wraz ze swoją przyjaciółką, Jadzią Pietrusińską, przewodzą klasie w płataniu figli lubianemu nauczycielowi śpiewu o konserwatywnych poglądach na muzykę i obyczaje, profesorowi Frankiewiczowi. Z wizytą do profesora przypływa motorówką z Warszawy jego bratanek, Stefan Frankiewicz. Na rzecze wdaje się w rozmowę z Helenką, która zderzyła się z jego łodzią, płynąc kajakiem do przystani po zakończeniu zajęć wychowania fizycznego. Na kolejnych zajęciach muzyki dziewczęta ponownie robią kawał swojemu pedagogowi, kierując do niego list miłosny. Odczytawszy wiadomość o potrzebie szybkiego spotkania, poirytowany profesor wyrzuca kartkę przez okno wprost w ręce Stefana, oczekującego na wizytę przy bramie szkoły. Młodzieniec, widząc w oknie sylwetkę przestraszonej zdarzeniem Helenki, uznaje że list jest zaadresowany do niego. Na przerwie Roliczówna i Pietrusińska nieskutecznie próbują porozmawiać ze Stefanem i naprawić nieporozumienie, lecz zostają przegonione przez Frankiewicza. Rozpoznaje on swojego bratanka i przepłasza go sprzed szkoły w obawie przed kolejnymi ekscesami, jakich dopuszczał się w nieodległej przeszłości[2].

W tym samym czasie Bogusław Rolicz dopina na ostatni guzik przygotowania do prezentacji radzie nadzorczej nowego, niesamowitego osiągnięcia: mydła o smaku czekolady i właściwościach kauczuku. Obawia się jednak, że jego konkurent, pan Roxy, przejmie recepturę i zabierze mu wszystkie zyski. Za namową swojego sekretarza postanawia nauczyć się przepisu na pamięć, ponieważ z głowy nikt mu niczego nie zabierze. Tego samego dnia, jako prezes rady opiekuńczej Instytutu, wizytuje szkołę i przygląda się postępom córki. Wieczorem Helenka spotyka się ze Stefanem na przystani, zgodnie z informacją przekazaną w liście, aby wyjaśnić zaistniałe nieporozumienie. W trakcie żartobliwej kłótni mężczyzna wpada do wody, po czym udaje że tonie. Zalęknione pensjonariuszki ruszają mu na ratunek i przenoszą do Instytutu. Profesor Frankiewicz wyraża oburzenie ponownym spotkaniem z bratankiem, nalega na nie przyznawanie się do pokrewieństwa i jak najszybsze opuszczenie przez niego szkoły. Zdarzenie przybiera odmienny obrót. Aby nie kompromitować krewnego, młodzieniec informuję, że nazywa się Stefan Roxy (nazwę wyczytał na buteleczce wody kolońskiej). Wkrótce pani dyrektor chwali się odwagą uczennic prezesowi Roliczowi. Wobec tego wydarzenia fabrykant zamierza ufundować szkole basen zimowy. Przełożona szkoły wyjawia nauczycielowi muzyki wesołą nowinę, następnie karci go, dowiedziawszy się że ten wyrzucił chłopca ze szkoły. Profesor Frankiewicz namawia Stefana do powrotu. Między Helenką i Stefanem rodzi się coraz głębsza miłość[3].

Prezes Rolicz usilnie stara się wpoić sobie recepturę do głowy, lecz długotrwała nauka nie przynosi rezultatów. W pewnym momencie Helenka gra piosenkę, jaką zaśpiewał jej Stefan, wtedy fabrykant podkłada słowa formuły pod chwytliwą melodią i zaczyna robić postępy w zapamiętywaniu. Tymczasem tancerka Lili Fontelli, którą Stefan obdarowywał drogimi prezentami i wyznał miłość, rozpoczyna poszukiwania ukochanego w Instytucie. Podawszy woźnemu tylko jego nazwisko, wzbudza wśród pedagogów podejrzenia, że to profesor Frankiewicz jest adoratorem gwiazdy nocnego klubu. Wieczorem nauczyciel idzie do lokalu „Imperial”, gdzie występuje tancerka, aby wyjaśnić tę sytuację. W tym samym klubie Helenka odbywa dyskretne spotkanie ze Stefanem, natomiast nieświadomy tego ojciec wybiera się tam na spotkanie ze wspólnikami[4].

Profesor Frankiewicz wyjaśnia zaistniałą niedawno pomyłkę Lili Fontelli, po czym, nieprzywykły do picia alkoholu, za jej namową wypija drinka, co powoduje u niego nagłe pogorszenie zdrowia. Niedługo później tancerka zauważa Stefana i wita się czule ze Stefanem. Helenka, po zakończeniu randki zauważa, że zostawiła płacz, więc wraca po niego do „Imperialu”. Omylnie bierze uczucie Stefana i Lili za prawdziwe i odrzuca miłość chłopaka. Prezes Rolicz był świadkiem niestosownego zachowania profesora i był zszokowany obecnością córki na dancingu, w dodatku jego sekretarz wmawia mu, że Stefan jest synem konkurenta z branży. Rozgniewany prezes wypisuje Helenkę z Instytutu i zrzeka się mecenatu nad instytucją. Profesor Frankiewicz ustępuje ze stanowiska nauczyciela. Po kolejnych pomyłkach „zapomniana piosenka” doprowadza jednak do szczęśliwego zakończenia. Rolicz na posiedzeniu rady nadzorczej zapomniał wyuczonej receptury, a zdenerwowana Helenka nie potrafiła przypomnieć sobie melodii piosenki Stefana, musi go zatem - nie bez radości - przywrócić do łask; Stefan śpiewa „zapomnianą melodię”, prezes przypomina sobie recepturę i szczęśliwy akceptuje jednocześnie uczucie córki do niedawnego wroga, a także ulega prośbom dziewcząt z Instytutu, by wstawić się za ich ulubionym profesorem[5].

Produkcja

„Z Warszawy miałam wyjechać na wschód do Wołkowyska, gdzie miałam pracować w biurze. Ale na zwolnienie posady trzeba było trochę poczekać. Ponieważ było przez to sporo wolnego czasu, wraz z koleżankami ze szkoły Wysockiej zmówiłyśmy się na to statystowanie. Płacili nieźle i przez parę dni jeździłyśmy pod Warszawę, gdzie byłyśmy świadkami kręcenia wszystkich scen głównych.”
Stanisława Sobiech[6]

W pierwszej połowie 1938 roku grupa filmowców i producentów założyła spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością „Omnia-Film” w celu realizacji filmu Zapomniana melodia[7]. Pierwsze informacje o rozpoczęciu tworzenia nowej projektu filmowego ukazały się w majowych numerach Wiadomości Filmowych, po czym nowe wieści pojawiły się również w tygodniku Kino i miesięczniku Srebrny Ekran[8][9][6]. Reżyserami produkcji zostali Konrad Tom i Jan Fethke, za scenariusz odpowiadali Napoleon Sądek, Jan Fethke i Ludwik Starski. Muzykę przygotował Henryk Wars, natomiast teksty piosenek - Ach, jak przyjemnie!, Już nie zapomnisz mnie i Panie Janie ułożył Ludwik Starski. Operatorem był Jerzy Sten, dźwiękowcem Stanisław Urbaniak, charakteryzatorem Jan Dobracki. Scenografię przygotowali Jacek Rotmil i Stefan Norris. Rolę kierownika produkcji pełnił Jan Breit, kierownikiem zdjęć był Wacław Sankowski, zaś kierownikiem technicznym Seweryn Steinwurzel[10].

Obsadę aktorską stanowili doświadczeni artyści - Antoni Fertner, Michał Znicz, Stanisław Sielański, Józef Orwid, Władysław Grabowski i Teodozja Bohdańska oraz młode gwiazdy - Helena Grossówna, Jadwiga Andrzejewska, Aleksander Żabczyński, Alina Żeliska i Renata Radojewska[10]. W rolę pensjonarek, oprócz Grossówny, Andrzejewskiej i Radojewskiej, wcieliły się statystki, uczące się w szkole Tacjanny Wysockiej (w prasie były reklamowane jako „najpiękniejsze warszawianki”)[6].

Zdjęcia kręcono w warszawskim atelier Falanga przy ulicy Trębackiej, ujęcia plenerowe wykonano w podwarszawskim Zegrzynku, a inne, pomniejsze sceny, nakręcono na ulicach Warszawy, np. na ul. Traugutta[8][11][12][6]. Ukończono je na początku listopada[13].

Premiera kinowa i recenzje

Premiera Zapomnianej melodii odbyła się 25 listopada 1938 roku w warszawskim kinie Pan[14]. Film odniósł sukces kasowy. Publiczność tłumnie odwiedzała kina, a Ach, jak przyjemnie! i Już nie zapomnisz mnie stały się szlagierami[15]. Stefania Heymanowa, związana z tygodnikiem Bluszcz, nie podzielała zachwytów widzów. Uważała, że Zapomniana melodia powtarza wszystkie niedoskonałości polskiej komedii: nieodzwierciedlanie polskich realiów miejsca akcji i prezentowanego środowiska, bezsensowność scenariusza i brak logiki fabularnej, ślepe naśladownictwo amerykańskiego życia i zwyczaju, brak pogłębionej charakterystyki postaci (pensjonarki „przypominają raczej zespół girlsów”; nie istnieją indywidualne cech każdej z nich). W podsumowaniu swojej recenzji napisała: „W sumie «Zapomniana melodia» to najwyżej farsa, z kilkoma miłymi piosenkami, i nie należy się łudzić, że jest to wzór dla polskiej komedii muzycznej”[16]. Anna Zahorska z Kultury doceniła dość składny scenariusz, dowcip niektórych scen i grę aktorów, lecz dalszej opinii wtórowała Heymanowej: „Czy fantazja scenarzystów nie mogła im poddać jakiejś sympatyczniejszej kombinacji? Te błahostki, amoralizmy, exhibicje niższości ludzkiej, ten niesłychanie niski poziom osób działających, ten lichy klimat każdego scenariusza, to pomieszanie szkoły z dancingiem zawsze charakteryzuje filmy, realizowane w Polsce”. Dodatkowo z przekąsem odniosła się do muzyki, która powinna stać na poziomie koncertowym, a nie rewiowym[17].

Inni recenzenci prasowi, m.in. Kina, Wiadomości Filmowych, 5-ej Rano, Kuriera Czerwonego i Kuriera Poznańskiego, wytykając niektóre mankamenty filmu, wyrażali się jednak o nim pozytywnie. Niektórzy z nich początek Zapomnianej melodii porównywali do pierwszych scen Pensjonarki (1938) z Deanną Durbin na czele, gdzie grupa uczennic jechała rowerami. Ponadto zgodnie uznali, że gra aktorska była dobra[18][19][20][21][22]. Sprawozdawca, ukrywający się pod pseudonimem Kl. był zdania, że: „Grossówna i Andrzejewska stają tu jakby do wyścigu szlachetnego o palmę pierwszeństwa, którą trzeba każdej z niech przyznać, bo stworzyły dwa odrębne typy pensjonarek: trzpiota i romantyczkę. Z amantami u nas bieda. Ale trzeba przyznać, że Żabczyński jest w swej roli bez zarzutu. Kocha się i śpiewa, jak trzeba, jest przystojny i fotogeniczny. Na brak drugiego Valentina nie tylko polska filmia się uskarża...Ciężar komizmu rozłożono na kilka gwiazd, zapożyczonych ze sceny: na niezawodnego Fertnera, na bez zawodu sekundującego mu w zabawnej roli oddanego sekretarza Sielańskiego, którym z kolei dotrzymują kroku zawsze doskonali nawet w epizodycznych rolach Orwid i Grabowski[20].

Obsada

Program filmu Zapomniana melodia

Piosenki

  • Ach, jak przyjemnie – zespół żeński; nagrana także przez Adama Astona
  • Panie Janie – zespół żeński
  • Już nie zapomnisz mnie (główny motyw muzyczny filmu) – Aleksander Żabczyński (być może dubbingowany przez A. Astona)
    • Zapomniana melodia - Antoni Fertner
  • Panie Janie (w stylu jazz) – zespół żeński; nagrana także przez Adama Astona
  • Już nie zapomnisz mnie/Zapomniana melodia - Aleksander Żabczyński (być może dubbingowany przez A. Astona), Antoni Fertner, zespół żeński
  • Ach, jak przyjemnie - finał – zespół żeński

Przypisy

Bibliografia

Prasa

Opracowania

  • Leszek Armatys, Barbara Armatys, Wiesław Stradomski, Historia filmu polskiego, t. 2, Warszawa: Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, 1988, ISBN 83-221-0368-9.
  • Lucjan Kydryński, Kino muzyczne. Przewodnik po filmach muzycznych 1927–1992, Warszawa: Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, 1993, ISBN 83-221-0644-0.
  • Edward Zajiček, Poza ekranem. Kinematografia polska 1896–2005, Warszawa: Stowarzyszenie Filmowców Polskich, 2009, ISBN 83-923919-4-2.

Linki zewnętrzne