Главная страница

Szablon:Pisarz infobox Teodor Prodrom lub Prodromos – poeta bizantyński z XII wieku.

Teodor Prodrom był najwybitniejszym poetą bizantyńskim XII wieku. Z powodu nękającej go nieustannie biedy przezwał się Prodromem (Żebrakiem). W swoich wierszach często żalił się na swój los uczonego poety, nie mającego za co utrzymać żony i gromady dzieci. Prodrom jest autorem większych utworów, w których wzorował się na literaturze antycznej: parodii Wojna kota z myszą, dialogu Przyjaźń na wygnaniu, satyr Na lubieżną staruchę i Na starego brodacza, poematu dydaktycznego Utwór astrologiczny oraz Wierszy na 12 miesięcy. Osobne miejsce w twórczości poety zajmuje obszerny zbiór epigramatów dworskich, okolicznościowych, religijnych, rzadziej dotyczących codziennego życia czy nagrobkowych. Prodrom pisał też prozą dialogi satyryczne, wzorowane na Lukianie z Samosat. Spod jego pióra wyszły: Amaranthos, czyli miłość starca, Wyprzedaż życiorysów poetów i mieszczan, Do cezara Bryenniosa o kolorze zielonym. Prodrom przyczynił się też do odrodzenia w Bizancjum antycznego romansu sofistycznego. Choć przede wszystkim klasycysta, tworzył też poezje w języku ludowym. Żalił się w nich na swą biedę i wymieniał przedmioty, które chciałby posiadać[1][2][3].

Życie

Teodor urodził się na przełomie XII i XIII wieku w ubogiej dzielnicy Konstantynopola. Jego rodzice zapewnili mu możliwość ukończenia szkoły parafialnej. Następny etap edukacji, obejmujący naukę gramatyki, retoryki, dialektyki, astronomii, muzyki i filozofii, ukończył zapewne usługując uczniom z bogatszych rodzin, za co można było uzyskać strawę, od czasu do czasu ubranie i możliwość kształcenia się. Jest wątpliwe, by udało mu się podjąć studia uniwersyteckie[4]. Ukończywszy naukę podjął Teodor starania o uzyskanie pracy. Nie był przygotowany do żadnej pracy fizycznej, miał też bardzo wysokie mniemanie o własnym talencie, co skłoniło go do zabiegania przez lata o poparcie któregoś z możnowładców. Przez szereg lat pomiędzy 1125 a 1140 rokiem zasypywał różne wysoko postawione osoby utworami sławiącymi ich rozum, pochodzenie, narodziny ich dzieci, opłakującymi ich choroby, czy zgony krewnych, a zawsze ubolewając nad własnym losem i polecając się pamięci z nadzieją na jakąś synekurę. Zwątpiwszy w pewnym momencie w skuteczność swoich zabiegów Prodrom wstąpił do klasztoru. Pobyt w klasztorze nie odmienił jednak jego sytuacji życiowej i po sześciu miesiącach porzucił życie zakonne[5].

Aby utrzymać się przy życiu imał się różnych zajęć: wynajmował się do prostych prac fizycznych, do ciągnięcia wózków, pracy na budowie, rozwożenia śmietany, przeszukiwał śmietniki lub przebrany za pielgrzyma wędrował po mieście za jałmużną lub strawą. Wierząc w swój talent nadal pisał poezje, zmienił jednak taktykę, nie pochlebiał, ale starał się zabawić lub wzruszać. W wierszach swych nadal jednak prosi o pomoc, ujawniając swą nędzę, tarapaty, a nawet najbardziej osobiste strony życia. W tym bowiem czasie ożenił się. W swoich wierszach pisze o rozczarowaniu posagiem żony i jej trudnym charakterem. Rozgoryczona utratą lepszego statutsu materialnego i niezrealizowanymi nadziejami na awans męża, żona krzyczała na całą ulicę, wypominając mu, że przed ślubem nie miał nawet łóżka, że ośmielił się poślubić pannę z dobrego domu, nie dawała mu obiadu, jeśli się spóźnił, a śniadania gdy zaspał. Nie mógł się jej nawet przeciwstawić, gdyż była od niego silniejsza. Co za życie - żalił się - i na cóż mi było tyle się uczyć? Czemu rodzice łudzili mnie i siebie, że nauka prowadzi na cesarskie pokoje? Czemu nie zostałem lepiej szewcem, złotnikiem czy rymarzem?[6].

Po latach starań uśmiechnęło się do niego szczęście. Jego wiersze spodobały się sebastokratissie Irenie, żonie Andronika Komnena, brata cesarza Manuela I Komnena. Został zaliczony w poczet jej dworzan, być może pozostawił wówczas żonę i dzieci, o których odtąd w swych wierszach już nie wspomina. Dobrze odziany i nakarmiony sławił odtąd swą dobrodziejkę, jej własne zalety, zdolności jej synów, urodę córek. Po kilku latach, wskutek intryg Irena została aresztowana i skazana na wygnanie do Bułgarii. Teodor należał do nielicznej świty dworzan, którzy zdecydowali się towarzyszyć jej na wygnaniu. W swoich utworach z tego czasu skarży się na dzikość kraju i jego surowy klimat i z rozrzewnieniem wspomina uroki Konstantynopola. Po pewnym czasie pozwolono sebastokratorissie wraz z jej sługami zamieszkać w klasztorze Pantokratoros. W 1152 roku, po kilku latach wygnania Teodor powrócił do Konstantynopola. Przyszło mu to tym łatwiej, że i jego protektorka, dzięki zabiegom synów miała wszelkie widoki na odzyskanie swej dawnej pozycji. Prawdopodobnie nadal korzystał z jej poparcia[7].

Pod koniec życia jego marzeniem stało się uzyskanie miejsca w przytułku dla starców. Po czterech latach zabiegów w 1156 roku dostał się do przytułku przy klasztorze świętego Jerzego. Spędził tam ostatnie dziesięć lat życia. Zmarł około 1166 roku[8].

Twórczość

Utwory satyryczne

W swojej twórczości Prodrom chętnie sięga do tekstów i gatunków klasycznych i na nich się wzoruje. W Wojnie kota z myszą (Katomyomachía), ujętej w 384 wersy trymetryczne, parodiuje, uznawaną za Homerową, Wojnę żab z myszami. W utworze pojawiają się król myszy Krejllos, jego żona Tyrokleptes (Kradnąca ser), herold poseł i chór służek mysich. Król wzywa swych poddanych do walki z odwiecznym wrogiem wszystkich myszy, kotem, który sprawia im kolejną rzeź, ginie jednak pod upadającą spod powały belką. Myszy triumfują[9].

Temperament poetycki Prodroma sprawia, że równie dobrze czuje się w satyrze. W utworze Na lubieżną staruchę (Katá philopornu graos), liczącym sobie 102 wersy, poeta drwi sobie z wad kobiety w pewnym wieku. Bezlitosny czas pozostawił jej dwa zęby i niemało uczucia. Nawet Cerber, strzegący bram Hadesu, prędzej połamie sobie na niej zęby, niż zrobi jej cokolwiek. W liczącej sobie również 102 wersy trymetryczne satyrze Na starego brodacza (Katá makrogenéju gérontos) radzi poeta swemu bohaterowi, by jeśli chce odzyskać młodość, zgolił brodę. Wiersze wyrażające żal z natrząsania się ze zdrowego rozsądku (Schtliastikoj epí te atimía tu logu), dają wyraz zniechęceniu poety, który uznaje, że jego wiedza literacka i naukowa na nic się nie przydają, zamierza jej zatem porzucić[10].

Poematy dydaktyczne

Oprócz satyrycznej Prodrom uprawiał też twórczość dydaktyczną. Spod jego pióra wyszedł między innymi liczący 593 wersy polityczne Utwór astrologiczny (Stíchoj), zadedykowany jego opiekunce sebastokratissie Irenie. Omawia on znaczenie planet i ich wpływ na życie ludzkie. W Wierszach na dwanaście miesięcy (Stíchoj ejs tus dódeka ménes), będących rodzajem ilustrowanego kalendarza, omawia dwanaście miesięcy kalendarzowych, dając swym czytelnikom porady gospodarskie, myśliwskie i prognozy pogody. W wierszu Na obraz życia (Ejs ejkonsiménon ton bíon) przedstawia życie ludzkie w alegorycznej postaci skrzydklatej z kółkami i skrzydłami u stóp[10].

  1. Jurewicz 1984 ↓, s. 249-253.
  2. Evert-Kappesowa 1964 ↓, s. 117-137.
  3. Mango 1997 ↓, s. 244-245.
  4. Evert-Kappesowa ↓, s. 122-125.
  5. Evert-Kappesowa 1964 ↓, s. 126-129.
  6. Evert-Kappesowa 1964 ↓, s. 129-134.
  7. Evert-Kappesowa 1964 ↓, s. 134-136.
  8. Evert-Kappesowa 1964 ↓, s. 136.
  9. Jurewicz 1984 ↓, s. 249-250.
  10. a b Jurewicz 1984 ↓, s. 250.

Bibliografia