Главная страница

Ekwador na mapie Ameryki Południowej

Kryzys w Ekwadorze w 2010 roku – bunt policji i części wojska, który wybuchł w Ekwadorze 30 września 2010 przeciwko polityce oszczędnościowej prezydenta Rafaela Correi. Prezydent został zaatakowany przez protestujące służby gazem łzawiącym, a następnie przez kilkanaście godzin przebywał w szpitalu w Quito, którego budynek był w tym czasie okupowany przez zbuntowane jednostki policji. Okupację budynku przerwała interwencja zbrojna wojska, w wyniku której Correa został oswobodzony i przewieziony do swojej rezydencji. Do wybuchu buntu doszło także w kilku innych miastach Ekwadoru. Pojawiły się również akty grabieży i wandalizmu.

W całym kraju wprowadzony został stan wyjątkowy. Prezydent uznał bunt za próbę zamachu stanu, oskarżając o jego przygotowanie opozycję i część służb bezpieczeństwa. Wydarzenia w Ekwadorze spotkały się ze zdecydowanym potępieniem ze strony regionalnej i ogólnoświatowej społeczności międzynarodowej.

Sytuacja polityczna w Ekwadorze

Prezydent Rafael Correa

Ekwador u schyłku XX i na początku XXI wieku kilkakrotnie doświadczał zamachów stanu oraz zamieszek i kryzysów na tle politycznym, które kończyły się odsunięciem od władzy urzędującego szefa państwa. W 1987 prezydent Leon Febres Cordero został zaatakowany i pobity przez armię w proteście przeciw jego polityce prywatyzacyjnej oraz planowanego zmniejszenia wydatków publicznych. W 1997 prezydent Abdala Bucaram, cieszący się przydomkiem "El Loco" (Szalony) został po roku rządów uznany za umysłowo niezdolnego do pełnienia urzędu. W 2000 prezydent Jamil Mahuad, po dwóch latach rządów i organizowanych przez ten czas protestach ludności autochtonicznej pod wodzą pułkownika Lucio Gutiérreza, został zmuszony do rezygnacji ze stanowiska. Z kolei prezydent Lucio Gutiérrez w 2005, również po dwóch latach władzy, został odsunięty z urzędu z powodu prób wprowadzenia zmian w funkcjonowaniu Sądu Najwyższego[1].

W styczniu 2007 prezydentem Ekwadoru został Rafael Correa, przywódca lewicowej partii Sojusz PAIS (Alianza PAIS). W czasie kampanii wyborczej zapowiadał zmiany w systemie politycznym kraju, zmianę w kierunkach polityki zagranicznej oraz zwiększenie wydatków na cele społeczne. We wrześniu 2008 w powszechnym referendum 65% głosujących opowiedziało się za przyjęciem nowej konstytucji, wprowadzającej możliwość reelekcji głowy państwa, ale także zapewniającej szerszą pomoc i opiekę ze strony państwa dla obywateli. Wzmacniała ona również kontrolę państwa nad gospodarką, a w szczególności nad przemysłem wydobywczym. Ekwador, członek OPEC, posiada bowiem bogate zasoby ropy naftowej. W polityce zagranicznej prezydent rozluźnił stosunki ze Stanami Zjednoczonymi na rzecz poszerzenia współpracy z państwami regionu Ameryki Łacińskiej, a zwłaszcza z państwami grupy ALBA, w tym z Wenezuelą prezydenta Hugo Cháveza. W 2008 zaprzestał także spłacania zadłużenia zagranicznego Ekwadoru, uznając je za zaciągnięte niezgodnie z prawem. W stosunkach z Kolumbią, najbliższym sojusznikiem USA w regionie, doszło do w tym czasie do kryzysu dyplomatycznego. W wyborach w kwietniu 2009 Rafael Correa uzyskał reelekcję na stanowisku szefa państwa[2].

Geneza wydarzeń

Kryzys gospodarczy z lat 2008-2009 i spadek światowych cen ropy naftowej spowodował konieczność wprowadzenia ograniczeń w zakresie wydatków budżetowych przez administrację prezydenta Correi. W ramach polityki oszczędnościowej parlament 29 września 2010 uchwalił prawo znoszące część przywilejów finansowych służb mundurowych oraz wydłużające czas potrzebny do uzyskania awansu w ich szeregach. Odbyło się to jednak przy oporze opozycji i części zaplecza politycznego prezydenta, tj. najbardziej lewicowego skrzydła jego partii PAIS przeciwnego cięciom socjalnym. W środowisku politycznym pojawiły się pogłoski, że prezydent rozważa rozwiązanie parlamentu i rządzenie na drodze dekretów do czasu organizacji nowych wyborów powszechnym, co umożliwiłoby mu nieskrepowaną realizację własnej polityki gospodarczej. Zgodnie z uchwaloną konstytucją głowa państwa mogła rozwiązać parlament i rozpisać wybory, jednak decyzja ta musiała zostać następnie zatwierdzona przez Sąd Konstytucyjny[1][3].

Nowe prawo zostało zdecydowanie odrzucone przez funkcjonariuszy służb mundurowych, których część następnego dnia dokonała buntu na ulicach największych miast Ekwadoru[1].

Wybuch buntu

30 września 2010 nad ranem niezadowolone oddziały wojska i policji rozpoczęły okupację koszar oraz wzniosły blokady drogowe na głównych ulicach stolicy i największych miast w kraju, domagając się przywrócenia przywilejów pracowniczych. Do wybuchu buntu, blokad i okupacji budynków rządowych doszło również w największym mieście Ekwadoru Guayaquil oraz mieście Cuenca. W Quito przeciwnicy polityki prezydenta rozpoczęli okupację budynku Zgromadzenia Narodowego, na ulicach miasta pojawiły się płonące opony. Około 300-osobowy oddział sił powietrznych i lądowych zablokował autostradę prowadzącą do Quito oraz na kilka godzin opanował port lotniczy Mariscal Sucre[1].

W miastach ogarniętych rebelią dochodziło do aktów grabieży mienia publicznego i prywatnego oraz wandalizmu. Wiele szkół, banków, sklepów i instytucji publicznych pozostało nieczynnych w obawie o bezpieczeństwo. Zdezorientowani mieszkańcy pozostawali w domach. Szef Banku Centralnego Diego Borja, w odpowiedzi na doniesienia o grabieży budynków bankowych, wezwał obywateli do zachowania spokoju i niewycofywania posiadanych depozytów. Jednocześnie szef Połączonych Sił Zbrojnych Luis Ernesto Gonzalez Villarreal zapewnił o lojalności wojska wobec głowy państwa i zobowiązał się do podjęcia wszelkich działań, o jakich zadecyduje rząd[1].

Prezydent Rafael Correa na wieść o wybuchu protestów udał się do głównych koszar wojskowych w stolicy w celu uspokojenia nastrojów. Na miejscu w bezpośredni sposób zaapelował o zakończenie buntów i powrót do służby wojskowej i policyjnej. Jednocześnie powiedział, że nie porzuci swojej polityki. W odpowiedzi na słowa prezydenta zgromadzeni funkcjonariusze rozpylili w jego kierunku gaz łzawiący i użyli armatek wodnych. Prezydent zmuszony był uciekać z koszar w masce gazowej. Według jego słów, jeden z buntowników, których określił mianem "tchórzy", próbował zdjąć maskę z jego twarzy, co mogłyby doprowadzić do uduszenia. Został przewieziony do pobliskiego szpitala, gdzie uzyskał odpowiednią pomoc medyczną[1].

Szpital, w którym przebywał został otoczony przez zbuntowane oddziały służb mundurowych, które uniemożliwiły mu opuszczenie budynku. Pod budynkiem doszło do starć i przepychanek policji ze zwolennikami prezydenta Correi. Zbuntowani funkcjonariusze użyli przeciwko nim gazu łzawiącego. Przebywając w szpitalu prezydent ogłosił wprowadzenie w całym kraju stanu wyjątkowego. Udzielił również wywiadu mediom, w którym zaistniałe wydarzenia określił mianem próby zamachu stanu, zorganizowanego przez opozycję i pewne części sił zbrojnych i policji. O podżeganie do niepokojów oskarżył opozycyjną Partię Patriotycznego Społeczeństwa 21 Stycznia (Partido Sociedad Patriótica 21 de Enero, PSP) na czele z byłym prezydentem Lucio Gutiérrezem. Stwierdził także, że "wszystkie złe żywioły" w policji powinny zostać wyeliminowane[1]. Jak później relacjonował, do swoich oponentów miał zawołać, że albo wyjdzie z budynku jako "prezydent godnego kraju, albo jako trup"[4].

Oswobodzenie prezydenta

Pałac prezydencki, skąd Rafael Correa przemawiał po oswobodzeniu ze szpitala

Ok 21.00 wieczorem, po kilkunastogodzinnym pobycie w szpitalu, prezydent został oswobodzony w wyniku interwencji sił zbrojnych. Walki wiernego mu wojska ze zbuntowanymi oddziałami policji przed budynkiem szpitala trwały około 30 minut. Wojsko użyło ostrej amunicji i granatów ogłuszających. W tym czasie prezydent Correa opuścił na wózku inwalidzkim szpital i został przewieziony do pałacu prezydenckiego, Palacio de Carondelet. W czasie akcji zginęło dwóch funkcjonariuszy policji. W sumie w całym kraju w wyniku starć rannych zostało co najmniej 88 osób[5][6].

Po oswobodzeniu Correa przemówił do swoich zwolenników z balkonu pałacu prezydenckiego. Stwierdził, że wydarzenia z tego dnia powinny służyć jako przykład dla wszystkich, którzy domagają się zmian i przerwania "rewolucji obywatelskiej" na innej drodze niż wybory. Podziękował również "bohaterom, którzy towarzyszyli mu w czasie tej ciężkiej podróży". Stwierdził, że z takim wsparciem i odwagą swoich zwolenników pozostaną oni niepokonani[5][6].

Prezydent zapowiedział wyciągnięcie konsekwencji wobec odpowiedzialnych za wydarzenia. Oznajmił, że to co się stało nie zostanie "ani zapomniane, ani wybaczone", a policję czekają "głębokie czystki". 1 października 2010 dowódca policji narodowej podał się dymisji[4].

Reakcja międzynarodowa

Nadzwyczajny szczyt UNASUR w Buenos Aires
  1. a b c d e f g Ecuador declares state of emergency amid 'coup attempt' (ang.). BBC News, 1 października 2010. [dostęp 2010-10-01].
  2. Profile: Ecuador's Rafael Correa (ang.). BBC News, 30 września 2010. [dostęp 2010-10-01].
  3. Ecuador's Correa attacked, says opponents plot coup (ang.). Reuters, 30 września 2010. [dostęp 2010-10-01].
  4. a b 'No pardon' for Ecuador rebels, says President Correa (ang.). BBC News, 1 października 2010. [dostęp 2010-10-01].
  5. a b Ecuador army frees President Correa from hospital siege (ang.). BBC News, 1 października 2010. [dostęp 2010-10-01].
  6. a b President thanks loyalist forces after dramatic rescue (ang.). France24, 1 października 2010. [dostęp 2010-10-01].

Linki zewnętrzne