Главная страница

Kolumna białych autobusów

Białe autobusy – akcja humanitarna Szwedzkiego Czerwonego Krzyża przeprowadzona wiosną 1945 na zlecenie rządu Szwecji. Celem akcji początkowo było uwolnienie skandynawskich więźniów z niemieckich obozów koncentracyjnych przed zakończeniem II wojny światowej w obawie przed planowaną przez Niemców masową egzekucją i likwidacją obozów przed nadejściem frontu. W wyniku rozwoju sytuacji na wojnie i pojawiających się możliwości negocjacyjnych, po pewnym czasie akcją udało się objąć również więźniów innych narodowości. Kierownikiem akcji i głównym negocjatorem został hrabia Folke Bernadotte – wiceprzewodniczący Szwedzkiego Czerwonego Krzyża. Do przeprowadzenia akcji wykorzystano szwedzki sprzęt wojskowy, a personel składał się z żołnierzy ochotników, którzy na czas akcji zostali zdemilitaryzowani. W kolejnej fazie w akcji wzięły udział również oddziały z Danii.

Ze względu na braki i nieścisłości w dokumentach, dokładna liczba uratowanych nie jest znana. Szwedzki Czerwony Krzyż szacuje tę liczbę na ponad 15 tys. osób. Nie obejmuje ona jednak wielu tysięcy więźniów, których uratowanie nie było bezpośrednim wynikiem negocjacji hrabiego Bernadotte.

Nazwa akcji pochodzi od koloru autobusów które posłużyły do transportu więźniów. Aby nie zostały pomylone z celami militarnymi, pomalowano je całe na biało i oznaczono znakiem czerwonego krzyża.

Planowanie akcji humanitarnej

Plik:Konzentrazionslager.png
Rozmieszczenie niemieckich obozów koncentracyjnych w 1943

W 1944, kiedy wojna zbliżała się ku końcowi, w okupowanej Danii i Norwegii nasilały się obawy o dalszy los więźniów w niemieckich obozach koncentracyjnych. Chaotyczne zakończenie wojny stanowiłoby dla nich potencjalne niebezpieczeństwo, ponieważ Niemcy mieli przygotowane plany wysadzenia obozów, jak również plany masowych egzekucji więźniów przed nadejściem frontu[1]. Dyskusje na temat zorganizowania ekspedycji ratunkowej były już wcześniej podejmowane zarówno w Szwecji, jak i w Danii, ale żadnych konkretnych planów ewakuacji nie ustalono. Duńskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych osiągnęło porozumienie z Niemcami, w wyniku którego otrzymało zgodę na niewielkie transporty duńskich więźniów do kraju oraz na dostarczanie do obozów paczek żywnościowych[2].

7 września 1944 ambasador Szwecji w Berlinie Arvid Richert odwołał się do niemieckiego rządu z prośbą, aby norwescy więźniowie (w pierwszej kolejności osoby uczące się) zostali uwolnieni lub przewiezieni do Szwecji. Niemcy nie odpowiedzieli na tę petycję, ale dwadzieścia dni później zakończyli deportację Norwegów. 2 listopada Hitler zdecydował, że chorzy norwescy więźniowie zostaną odesłani do domów, co oznaczało, że ok. 130 Norwegów mogło powrócić do kraju. Warunkiem niemieckiej zgody była cisza medialna – Niemcy dali do zrozumienia, że jeżeli sprawie nie zostanie nadany żaden rozgłos, w przyszłości będzie istniała możliwość odesłania do kraju wszystkich norweskich uczniów[3].

Niemieckie działania dały nadzieję na uwolnienie wszystkich Skandynawów z niemieckich obozów przed zakończeniem wojny. Na tej podstawie 30 listopada 1944 norweski dyplomata akredytowany w Sztokholmie Niels Christian Ditleff zwrócił się do Ministerstwa Spraw Zagranicznych Szwecji o możliwość wysłania szwedzkiej akcji humanitarnej do Niemiec. Ta propozycja spotkała się z pełnym poparciem szwedzkiego ministra spraw zagranicznych Christiana Günthera. Zaczęto planować ekspedycję humanitarną, która miała zostać przeprowadzona przez organizację Szwedzkiego Czerwonego Krzyża pod kierownictwem hrabiego Folke Bernadotte. Głównym celem akcji było uwolnienie z niemieckich obozów koncentracyjnych wszystkich więźniów skandynawskich bez względu na ich przynależność religijną oraz przewiezienie ich do Szwecji przed zakończeniem wojny[4].

Pierwsze negocjacje

Wiceprzewodniczący Szwedzkiego Czerwonego Krzyża Folke Bernadotte.

10 lutego 1945 ambasador Richert otrzymał zadanie przekazania Niemcom propozycji gotowości Szwecji do przyjęcia wszystkich Żydów uwiezionych w niemieckich obozach koncentracyjnych, w pierwszym rzędzie przebywających w Theresienstadt i Bergen-Belsen. Nadzieje na pozytywną odpowiedź nie były jednak duże[5]. Tego samego dnia szwedzkie MSZ zadecydowało o wysłaniu Folke Bernadotte do Berlina w celu rozpoczęcia negocjacji dotyczących uwolnienia skandynawskich więźniów z niemieckich obozów koncentracyjnych. Osobisty masażysta Himmlera od pewnego czasu mieszkający w Szwecji Felix Kersten, został poproszony przez ministra Günthera o przeprowadzenie rozmowy telefonicznej z Himmlerem w celu przygotowania wizyty hrabiego Bernadotte w Berlinie. Christian Günther dał Bernadotte’owi wolną rękę do wynegocjowania jak największych ustępstw. Negocjacje miały dotyczyć wszystkich obywateli Norwegii i Danii, a więc również skandynawskich Żydów[6].

16 lutego 1945 Folke Bernadotte odleciał do Berlina, gdzie odbył pierwsze spotkania z ministrem spraw zagranicznych III Rzeszy Joachimem von Ribbentropem, szefem Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy Ernstem Kaltenbrunnerem i adiutantem Himmlera Walterem Schellenbergiem. 19 lutego rozpoczął negocjacje z Himmlerem, który odmówił udzielenia zgody na wywóz skandynawskich więźniów z Niemiec. Zatwierdził natomiast ekspedycję Szwedzkiego Czerwonego Krzyża mającą na celu zebranie wszystkich więźniów skandynawskich w jednym miejscu. Do dyspozycji Szwedzkiego Czerwonego Krzyża została wydzielona część obozu Neuengamme w pobliżu duńskiej granicy. Transporty miały być przeprowadzane przez Szwedzki Czerwony Krzyż, który miał również pomagać w utrzymywaniu więźniów w obozie Neuengamme. W czasie negocjacji nie ustalono żadnych szczegółów akcji, dlatego gdy w marcu rozpoczęto misję, musiano na bieżąco dostosowywać się do rozwoju sytuacji na wojnie[7].

Folke Bernadotte ponownie wyjechał do Niemiec 6 marca gdzie spotkał się z Kaltenbrunnerem i Schellenbergiem. Udało mu się wynegocjować kolejne ustępstwa. Poza obietnicą dołożenia wszelkich starań do przeprowadzenia akcji, zgodzili się na możliwość zebrania w Neuengamme wszystkich skandynawskich Żydów. Zaproponował również Niemcom, aby w drugiej fazie operacji przetransportować więźniów zebranych w Neuengamme do Szwecji. Akcja humanitarna została przygotowana[8].

Zgrupowanie oddziału w Hässleholm i wyjazd do Niemiec

Białe autobusy w Hässleholm
Personel Szwedzkiego Czerwonego Krzyża
Autobusy przed przemalowaniem
Parking w Hässleholm

Organizacja Szwedzkiego Czerwonego Krzyża, która miała za zadanie zorganizowanie i przeprowadzenie ekspedycji ratunkowej, nie posiadała ani wystarczającej liczby sprzętu, ani personelu potrzebnego do przeprowadzenia akcji na taką skalę. Do przeprowadzenia akcji na terenie kraju, w którym toczyły się działania wojenne, potrzebny był personel o specjalnych umiejętnościach. Z pomocą przyszły Szwedzkie Siły Zbrojne które przekazały do dyspozycji Szwedzkiego Czerwonego Krzyża zarówno sprzęt, jak i personel. Szef armii generał dywizji Archibald Douglas otrzymał od rządu polecenie zorganizowania oddziału do wykonania tego zadania[8]. Personel składał się z żołnierzy i oficerów którzy zgłosili się na ochotnika do udziału w misji. Jako że oddział wojskowy państwa neutralnego nie mógł prowadzić żadnych działań na terenach objętych działaniami wojennymi, wszyscy otrzymali urlopy w celu demilitaryzacji na okres trwania akcji i oficjalnie byli wolontariuszami Szwedzkiego Czerwonego Krzyża. Cały oddział zebrał się 8 marca w Hässleholm w prowincji Skania. Składał się z trzech plutonów medycznych złożonych z 12 autobusów zaadaptowanych na ambulanse, plutonu transportowego, w skład którego wchodziło 12 ciężarówek oraz plutonu obsługi z kuchnią polową, warsztatem, lawetą i sprzętem medycznym. W sumie w skład oddziału weszło 75 pojazdów (w tym 36 autobusów) i 250 osób, gdyż tylko na taką liczbę personelu Niemcy wyrazili zgodę. Oddział mógł przetransportować jednorazowo ok. 1 tys. osób, a przy wykorzystaniu samochodów ciężarowych na krótszych dystansach ok. 1,2 tys. osób[9].

12 i 13 marca 1945 cały oddział zjechał do głównej bazy operacji we Friedrichsuch w okolicy Hamburga. Obóz Neuengamme, do którego miano przetransportować Skandynawów leżał w pobliżu. Rozpoczęto planowanie wykonania akcji. Pluton dowodzony przez majora Svena Frykmana otrzymał zadanie przywiezienia więźniów skandynawskich z Sachsenhausen na północ od Berlina. Reszta oddziału przygotowywała się przez kilka dni do długiej podróży do południowych Niemiec i Austrii[10].

Pierwsze transporty

15 marca wyruszył pierwszy transport do Sachsenhausen. Niemcy przydzielili oddziałowi gestapowców, którzy pilnowali respektowania narzuconych przez nich ustaleń i warunków. W ciągu kolejnych 10 dni wykonano 7 kursów do Sachsenhausen. Z Fredrichsruch wyruszano o 17.00, a przyjazd do obozu następował ok. 1.00 w nocy. Takie ramy czasowe zostały wybrane w celu uniknięcia nalotów alianckich na Berlin. Między 16 a 30 marca przewieziono 2161 więźniów z obozu w Sachsenhausen[11].

19 marca dwa konwoje złożone z 24 autobusów i 134 osób wyruszyły do południowych Niemiec. Celem były obozy w Dachau, Mauthausen i Natzweiler-Struthof. Konwoje rozdzieliły się następnie na trzy części. Największa pojechała do Dachau, natomiast dwie mniejsze do Mauthausen i Schönberg. Pięć dni później autobusy przyjechały do Neuengamme z 313 Duńczykami i 143 Norwegami z Dachau, 2 Duńczykami i 68 Norwegami z Mathausen i 33 Norwegami z Natzweiler[12].

Nowe negocjacje i rozszerzenie akcji

Gestapowcy przydzieleni do nadzoru transportów

Transport skandynawskich więźniów do Neuengamme był traktowany jako cel pośredni. Dalsze działania skupiły się na tym, aby przewieźć Norwegów i Duńczyków do Szwecji, na co Himmler wówczas jeszcze nie chciał się zgodzić. 26 marca Folke Bernadette spotkał się w Sztokholmie z sekretarzem stanu Erikiem Bohemanem i wiceministrem spraw zagranicznych Erikiem von Postem. Wszyscy byli zgodni co do tego, żeby znacznie rozszerzyć akcję. Najważniejszym celem stało się namówienie Himmlera na wyrażenie zgody na przewiezienie więźniów z Neuengamme do Szwecji. Poza tym należało spróbować rozszerzyć akcje na inne narodowości poza Norwegów i Duńczyków[13].

2 kwietnia Bernadotte ponownie wyjechał do Berlina żeby rozpocząć nowe negocjacje. Możliwość rozszerzenia akcji ratunkowej pojawiła się wraz z chęcią Himmlera do zawarcia pokoju z mocarstwami zachodnimi. Podczas dyskusji 2 kwietnia był bardziej skłonny do rozmów na temat układu pokojowego i chciał żeby Folke Bernadotte pośredniczył w rozmowach na ten temat. Odrzucił prośbę Bernadotte o możliwość wywiezienia wszystkich więźniów z Neuengamme do Szwecji. Jednocześnie zgodził się na to, żeby wszystkie norweskie i duńskie kobiety, wszystkich chorych i część uczących się Norwegów z obozu Neuengamme można było wywieźć do Szwecji. Następnie wyraził zgodę na to, żeby wszyscy duńscy policjanci zostali przewiezieni do Danii, gdzie po krótkim internowaniu zostaliby zwolnieni. Niektórzy Francuzi i Norwegowie również otrzymali pozwolenie na wyjazd. Odmówił jednak zgody na przewiezienie więźniarek francuskich z Ravensbrück do Neuengamme, ale kilka dni później zezwolił na dostarczenie do obozu 15 000 paczek[13].

Pozytywny rezultat negocjacji hrabiego Bernadotte prowadzonych 2 kwietnia od razu wprowadzono w życie. Natychmiast rozpoczęto ewakuację do Szwecji skandynawskich kobiet i osób chorych[14].

Pomoc z Danii

Na początku kwietnia część szwedzkiego oddziału musiała wrócić do kraju. Aby przeprowadzić rozszerzoną akcję zgodnie z planem potrzeba było więcej sprzętu i personelu. W pierwszej fazie akcji zarówno Norwegia, jak i Dania ofiarowały swoją pomoc. Norwegia zaproponowała ponad 10 autobusów, a Dania ponad 60, ale Szwedzi nie mogli przyjąć tej pomocy, gdyż zgodnie z warunkami umowy z Himmlerem cała akcja miała być przeprowadzona tylko przez Szwedów i pod patronatem Szwedzkiego Czerwonego Krzyża[15]. Tym razem Folke Bernadotte z wdzięcznością przyjął ofertę wsparcia oddziału od Duńczyków. Duńskie pojazdy wraz z personelem, które otrzymał do dyspozycji, miały być częścią szwedzkiego oddziału. Podział obowiązków był jasny. Szwedzkie pododdziały miały głównie przywozić więźniów z innych obozów do Neuengamme, natomiast za intendenturę, kwarantannę i transport do Szwecji i Danii odpowiedzialni byli Duńczycy. Między 1 a 3 kwietnia przybyły pierwsze duńskie posiłki; dwie kolumny z 33 autobusami, 15 karetkami, 6 samochodami ciężarowymi i 7 osobowymi. Ich pierwszym zadaniem był transport duńskich policjantów z Neuengamme do Danii. Między 3 a 10 kwietnia przewieziono 1717 osób do obozu Frøslev w południowej Danii[16].

Kolejne transporty

9 kwietnia rozpoczęto ewakuację pierwszego kontyngentu chorych więźniów z Neuengamme. W sumie przewieziono 818 chorych do Danii. Rankiem tego samego dnia wyjechało 12 autobusów mających zabrać ok. 200 więźniów penitencjarnych z ok. 20 różnych zakładów w rejonie Lipsk-Halle i Torgau. 11 kwietnia powrócili z 27 Duńczykami, 153 Norwegami i 11 Szwedami. 13 i 14 kwietnia powróciło do Neuengamme kilka grup pojazdów przywożąc 326 Norwegów i 201 Duńczyków. Dwa pozostałe główne problemy dotyczące więźniów skandynawskich, czyli możliwość zabrania z Theresienstadt skandynawskich Żydów i wywiezienie wszystkich skandynawskich więźniów do Szwecji w połowie kwietna zbliżały się do rozwiązania[14].

12 kwietnia z Fredrichsrurch wyjechało 35 autobusów, żeby zabrać skandynawskich Żydów z Theresienstadt na północ od Pragi. Szef służby bezpieczeństwa Rzeszy Kaltenbrunner był wielkim przeciwnikiem transportu i nie zgadzał się na wywóz skandynawskich Żydów. Ostatecznie jednak udało się uzyskać zgodę na ich transport. Kolumna z 423 pasażerami dotarła do Lubeki 16 kwietnia skąd przewieziono ich do Malmö, gdzie dotarli 2 dni później. Cala operacja dotyczyła jedynie duńskich Żydów, jako że norwescy byli likwidowani zaraz po deportacji lub zmarli z innych przyczyn i ostatecznie niewielu z nich przeżyło[17].

Ewakuacja skandynawskich więźniów z Neuengamme

19 kwietnia Bernadotte przybył do Neuengamme, gdzie w międzyczasie nadeszła wiadomość o wstrzymaniu wszystkich transportów. Oficer łącznikowy nie wierzył, że transporty będą mogły być kontynuowane. Jednakże jeszcze tego samego dnia nadszedł rozkaz z kwatery głównej Himmlera o wywozie wszystkich więźniów skandynawskich do Danii. Na dalszy transport do Szwecji jednak nie wyrażono zgody. Jedynie dzięki temu, że działania wojenne rozprzestrzeniły się do Danii udało się wkrótce przewieźć więźniów dalej do Szwecji[18]. Czerwony Krzyż miał tylko jeden dzień na wywiezienie ok. 4200 więźniów, z tego powodu skontaktowano się z duńskim Korpusem Jylland. W Padborgu zebrano 94 autobusy, 8 do 10 ambulansów, 10 samochodów ciężarowych, 5-osobowych i 5 motocykli. Pojazdy uformowano w 6 kolumn, pomalowano na biało i oznaczono znakiem czerwonego krzyża i duńską flagą. Wspólnymi siłami udało się Szwedom i Duńczykom ewakuować Skandynawów z Neuengamme w wyznaczonym czasie. Ostatnie autobusy opuściły Neuengamme około pól godziny przed upływem wyznaczonego terminu[19].

Ostatnie negocjacje

21 kwietnia Folke Bernadotte ponownie spotkał się z Himmlerem próbując uzyskać więcej ustępstw. Tego dnia udało mu się uzyskać zgodę na uwolnienie wszystkich kobiet z Ravensbrück[19].

Dwa dni później, w nocy z 23 na 24 kwietnia, w Lubece doszło do ostatniego spotkania Bernadotte’a z Himmlerem. Sytuacja Niemiec na froncie była już krytyczna. Alianci przedzierali się od zachodu, a ZSRR nacierał ze wschodu. Himmler przejawiał desperację w próbach podjęcia negocjacji z Zachodem, w efekcie dał Bernadotte’owi zezwolenie na wywóz wszystkich więźniów bez ograniczeń. W zamian oczekiwał od niego przekazania informacji do szwedzkiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, z którego przesłana byłaby dalej do generała Eisenhowera. Była to prośba o możliwość spotkania w celu dyskusji o kapitulacji Niemiec na całym froncie zachodnim[20].

Transporty z Ravensbrück

Więźniarki KL Ravensbrück oczekujące na wyjazd

Natychmiast po otrzymaniu informacji o wyniku negocjacji z 21 kwietnia, oddział stacjonujący we Fredrichsruh rozpoczął przygotowania do ewakuacji obozu Ravensbrück[20].

22 kwietnia wyruszył konwój 15 duńskich ambulansów pod dowództwem dr Arnoldssona. W pierwszej kolejności mieli zabrać ciężko chore kobiety. Informacje o liczbie wywiezionych różnią się od siebie, wiadomo że przetransportowano pomiędzy 100 a 200 kobiet. Druga grupa pojazdów dowodzona przez kapitana Haralda Folke i porucznika Åke Svenssona wyjechała dzień później. Po przybyciu do Ravensbrück ta 25 pojazdowa grupa zabrała 786 kobiet, w tym 650 Francuzek. Pozostałymi były Belgijki, Holenderki i Polki[20].

Wieczorem 24 kwietnia konwój dowodzony przez porucznika Gösta Hallqvista przyjechał do Ravensbrück skąd zabrał 706 kobiet różnych narodowości i wyjechał bezpośrednio do Danii. Po nocy spędzonej w lesie podzielono konwój na dwie grupy. Grupa Hallqvista, która obrała drogę przez Schwerin została zaatakowana przez nisko lecący myśliwiec aliancki. Dane o liczbie zabitych i rannych różnią się od siebie. Kierowca Ringman zginął na miejscu, a porucznik Hallqvist został ciężko ranny. Zginęło również wiele kobiet, a ponad 50 zostało rannych. Druga grupa obrała drogę wokół Wismaru. Również ta grupa została ostrzelana i wiele więźniarek zostało zabitych i rannych[21]. Grupa Hallqvista dowodzona teraz przez porucznika Löthmana ponownie została ostrzelana w okolicy Plön, gdzie zginęło ponad 10 kobiet, a ponad 20 zostało rannych. Tego samego dnia duńska kolumna ambulansów pod dowództwem inżyniera Pontoppidiana Sörensena wywiozła z Ravensbrück 114 kobiet. Dzień później Åke Svensson powrócił do Ravensbrück po raz ostatni. Warunki dojazdu były trudne i kolumna została po drodze ostrzelana. W 20 autobusach wywieziono z obozu 934 osoby, głównie polskie Żydówki i ponad 50 dzieci. W drodze z Ravensbrück widzieli w rowie ostrzelane dwa samochody ze znakiem czerwonego krzyża. Były to pojazdy grupy Hallqvista[21].

Po przyjeździe grupy Svenssona białe autobusy w znacznej mierze wypełniły swoją misję w Niemczech. Front zbliżał się szybko i stało się jasne, że niemożliwa jest ewakuacja całego obozu tylko przy użyciu dostępnego sprzętu. Dlatego rozpoczęto negocjacje z zarządem kolei. Z pomocą komendanta obozu kapitana Fritza Suhrena otrzymano do dyspozycji pociąg towarowy z miejscem dla 4 tys. osób. 25 kwietnia pociąg wypełniony więźniarkami wyjechał z Ravensbrück do Lubeki, gdzie spodziewano się go następnego dnia, jednak na miejsce dotarł dopiero w nocy 29 kwietnia i został od razu skierowany do stacji Padborg, skąd przywiezione 3960 kobiet zostało przetransportowane do Szwecji[22].

Kilka dni później, 2 maja, niespodziewanie przyjechał na stację kolejny pociąg z 2873 kobietami. Okazało się, że komendant więzienia dla kobiet w Hamburgu z własnej woli wysłał kobiety więzione w obozach wokół miasta[23].

Zakończenie akcji

Autobus SCK
Jeden z zachowanych autobusów Szwedzkiego Czerwonego Krzyża
Wnętrze autobusu zaadaptowanego na ambulans
Jeden z zachowanych autobusów Szwedzkiego Czerwonego Krzyża

W ostatnim etapie misji, zadania oddziału podzielono na dwa rodzaje działalności. Jedna część oddziału otrzymała zadanie przetransportowania Skandynawów z obozów Frøslev i Horsens do Szwecji. Pozostali, mający swoją bazę w Lubece, mieli zadbać o dostawy zapasów żywności i paliwa. 1 maja ok. 9.00 pierwszy oddział Szwedzkiego Czerwonego Krzyża wjechał do Kopenhagi witany przez wiwatujące tłumy na ulicach, rzucające kwiaty i wymachujące flagami. Wielu byłych więźniów zostało przewiezionych do Ramlösa Brunn koło Helsingborgu. Inni, przede wszystkim ci, którzy byli całkiem zdrowi zostali przewiezieni koleją do nowo utworzonych dla nich ośrodków w Smalandii[24].

W maju 1945 alianci za pośrednictwem Administracji Narodów Zjednoczonych do Spraw Pomocy i Odbudowy zwrócili się do szwedzkiego rządu z pytaniem czy Szwedzi zechcieliby przyjąć, dać opiekę i dach nad głową jeszcze pewnej liczbie byłych więźniów niemieckich obozów zagłady. Szwedzi wyrazili zgodę na przyjęcie 10 000 osób. Transporty miały się odbywać przez Lubekę, jedyne niemieckie miasto, które miało niezniszczony port. Zarząd obrony cywilnej we współpracy ze Szwedzkim Czerwonym Krzyżem przeprowadził rekrutację personelu ochotniczego i 19 czerwca oddział wyjechał do Lubeki. Praca w Lubece trwała od 25 czerwca do 25 lipca 1945. W tym czasie przewieziono do Szwecji 9273 byłych więźniów niemieckich obozów zagłady[25].

Rozbieżności dotyczące liczby uratowanych

Ze względu na braki i nieścisłości w dokumentach, dokładna liczba osób uratowanych w wyniku akcji Szwedzkiego Czerwonego Krzyża nie jest możliwa do ustalenia. Na temat akcji białych autobusów powstało wiele publikacji, jednak dane zawarte w różnych źródłach znacznie się od siebie różniły. W latach 90. XX w. Nationalencyklopedin podawała liczbę 30 tys. W innych źródłach liczba uratowanych zatrzymywała się na 19 tys[26]. W wielu przypadkach różnica podawanych liczb zależała od sposobu liczenia uratowanych osób. W przypadku największych podawanych liczb różnice wynikały z naliczania transportów nie będących rezultatem działań hrabiego Bernadotte. Według obliczeń Szwedzkiego Czerwonego Krzyża, misja białych autobusów uratowała ponad 15 tys. osób z obozów koncentracyjnych wywożąc ich z Niemiec. Ponad połowa z tych osób była Skandynawami (ok. 7,8 tys.). W tej liczbie np. pociąg z 2,8 tys. kobietami, który niespodziewanie przyjechał na stację w Padborgu 2 maja nie był liczony[27]. Pomimo że kobiety zostały objęte opieką personelu Czerwonego Krzyża, ten transport nie był efektem działań tej organizacji[28]. Skorygowano również niektóre podwójne wyliczenia np. gdy transport zmienił dowódcę, a zarazem nazwę w trakcie wypełnienia misji z powodu ostrzelania. Powyższe liczby są najdokładniejsze, jak tylko udało się ustalić Szwedzkiemu Czerwonemu Krzyżowi na podstawie dostępnych źródeł. Głównym czynnikiem uniemożliwiającym dokładne wyliczenia jest bardzo skąpa dokumentacja z ostatnich dni wojny. Nawet jeżeli prawdziwe liczby uratowanych są o połowę niższe od podawanych w Nationalencyklopedin faktem pozostaje, że misja białych autobusów była największą akcją humanitarną w czasie II wojny światowej[29].

Bibliografia

Szablon:Link GA Szablon:Link GA Szablon:Link GA